"Śmierć nie jest kresem naszego istnienia - żyjemy w naszych dzieciach i następnych pokoleniach. Albowiem oni to dalej my, a nasze ciała to tylko zwiędłe liście na drzewie życia."
Albert Einstein
Data utworzenia: 19.01.2010, 15:34
Dziś leżąc rano w łóżku i rozkoszując się wolnym dniem przyszło mi do głowy pytanie "Dzióba, jak nie będziemy mogli nigdy mieć dzieci to się ze mną rozwiedziesz?" Mój mężczyzna spojrzał na mnie urażony i zdziwiony "Przecież się kochamy to we dwójkę damy radę ze wszystkim" - odparł. Niby tak, ale .... nie dręczyło Was nigdy podobne pytanie. Ja go kocham, on mnie kocha, ale co by było gdyby ... Napiszcie, bo strasznie jestem ciekawa czy rzeczywiście moja obawy są bezpodstawne. Liczę na Wasze doświadczenie.
Data utworzenia: 15.01.2010, 20:09
Cały czas nie mogę uwierzyć, że czas biegnie tak nieubłagalnie. Po pierwsze chciałam podziękować za wszystkie ciepłe słowa i wsparcie. Ja za Was też trzymam kciuki. Jak tak rozmyślam to najgorsze dla mnie byłoby stracić dzidziusia. Rzecz nie do wyobrażenia, straszna i tragiczna. Całym serem jestem z Tobą droga Komenatatorko i trzymam za Was kciuki. W końcu ręce mam dwie: jedna ręka za mnie, druga za Wasze powodzenie.
Czas nie biegnie lecz galopuje. Z perspektywy czasu żałuje niektórych swoich decyzji. Że też człowiek nie może wiedzieć co jest dobre a co złe od razu na starcie. Czy koniecznie trzeba uczyć się na błędach i potem cierpieć? Dlatego Kochani i Kochane macierzyństwa nie odkładać, nie lamentować jak okres się spóźnia, nie narzekać tylko się cieszyć, bo innej okazji Bóg może nie dać.
Poza tym dziś dowiedziałam się od jakże uprzejmego i wtrącającego nosa we wszystkie sprawy księdza na kolędzie, że "czas najwyższy na dziecko" - powiedział niczego nie świadomy klecha. Ja nie czekając i będąc w gorącej wodzie kąpana odpowiedziałam, że dziecko to jest moja prywatna sprawa. Jak się jednak okazuje zdaniem księdza tak nie jest - "dziecko nie jest pani prywatną sprawą tylko sprawą pani i Pana Boga"- cytując księdza. Jak się we mnie zagotowało .... i odparowałam "moją i Boga ale nie księdza". I tak sobie myślę już ochłonowszy, że na niektórych nie ma rady, a powołanie dla innych myli się z mamoną.
Komentarzy: 0 |
Data utworzenia: 11.01.2010, 20:33
495 - dziwna to liczba. Z jednej strony mała, na przykład w przełożeniu na złotówki, a z drugiej strony urasta do wielkości wieloryba, gdy zaczyna myśleć się innymi kategoriami. Kategoriami uczuć, tęsknoty i pragnień. Gdy pragnie się i czeka 495 jest duuuuuża. My właśnie już tyle czekamy na naszą Fasolkę i Bąbelka. Bąbelek jest mój a fasolka Dzióby - mojego męża. Lubi tak myśleć o naszym dzidziusiu, którego niestety nie ma. Ciężko nam z tym jest. Choć mamy dużą rodzinę z nikim nie dzielimy się naszymi problemami i perypetiami z lekarzami. Boimy się braku zrozumienia no i pytań. Tego drugiego zwłaszcza, bo co mamy niby powiedzieć: sory, ale nie wiem czy możemy mieć dzieci, staramy się, nie pytajcie już? I tak tkwimy sami w tym i wspieramy się. Jakoś. Właśnie bloga zaczęłam pisać, bo muszę komuś się wygadać, choć wirtualnie. Może nikt tego nie przeczyta, ale już mi jakoś lżej na sercu. Wy, którzy przez to przechodziliście lub jesteście w trakcie tej trudnej drogi ... łez wylanych dużo, oczekiwań jeszcze więcej. Postaram się pisać regularnie i odliczać dni w oczekiwaniu na Bąbelka :) Liczę na was. Do kiedyś tam.
Dzidziuś Lipiec 2012 (1102)
(8.02.2012, 00:47 - Beata)
Dzidziuś Marzec 2012 (2790)
(7.02.2012, 23:24 - Agnieszka)
Dzidziuś STYCZEŃ 2012 (9504)
(7.02.2012, 23:15 - Justyna)
Dzidziuś PAŹDZIERNIK 2011 (14054)
(7.02.2012, 23:07 - Ania )
Zapraszam dziewczyny planujące ciąże... (15312)
(7.02.2012, 23:07 - Lucyna )
Dzidziuś na kwiecień 2012 :-) (1748)
(7.02.2012, 23:01 - Lucyna )
dzidzia na luty 2012r (2621)
(7.02.2012, 22:59 - Katarzyna)
Czerwiec 2011-kto rodzi razem ze mną? :) (2494)
(7.02.2012, 21:37 - Katarzyna)
Maluszek na WRZESIEŃ 2012 :) (221)
(7.02.2012, 20:54 - igwiazda)
Komentarzy: 1 |