Mapa serwisu Dodaj do ulubionych

Jesteś tutaj:

Poronienie

Poronieniem określamy zbyt wcześnie zakończoną ciążę, w wyniku czego następuje wydalenie jaja płodowego z jamy macicy. Granica między porodem a poronieniem jest umowna. Większość źródeł nazywa poronieniem zakończenie ciąży przed 22 tygodniem.

Przyczyny poronienia

Przyczyny poronień są rozmaite, często niemożliwe do stwierdzenia. Najczęstszym powodem poronień są zmiany patologiczne zarodka. Są one związane z wadliwą budową komórki jajowej lub plemnika, nieprawidłowymi podziałami po zapłodnieniu. Innymi przyczynami są wady rozwojowe płodu, wady pępowiny bądź kosmówki.

Poronienie może nastąpić, gdy niewydolne jest ciałko żółte wytwarzające hormony niezbędne do podtrzymania ciąży. Również zmiany w samej macicy mogą być przyczyna poronień. Należą do nich: nieprawidłowe położenie macicy, mięśniaki, niedorozwój macicy, wady rozwojowe.

Współistniejące choroby matki, takie jak cukrzyca, choroby tarczycy i nerek mogą wpływać na niemożność utrzymania ciąży. Szkodliwy wpływ na zarodek mają także choroby wywołane przez niektóre pasożyty, wirusy i bakterie (np. różyczka, świnka, grypa, toksoplazmoza, listerioza).

Czynniki psychiczne, takie jak stres, uraz psychiczny, przemęczenie mogą wpływać niekorzystnie, ale rzadko są bezpośrednią przyczyną poronień.

Postacie kliniczne poronień

Poronienie zagrażające

Jest to postać poronienia charakteryzująca się nieznacznym krwawieniem, któremu mogą towarzyszyć bóle podbrzusza. Większość ciąż, które są zagrożone można uratować. Ciężarna powinna przebywać w łóżku, najlepiej w warunkach szpitalnych. W przypadku ciąży zagrażającej wykonuje się badanie USG pozwalające na ocenę rozwoju płodu oraz badania hormonalne, dzięki którym można dowiedzieć się czy ciąża nie jest naruszona, czy stężenie hormonów jest wystarczające.

Ciężarnej trzeba zapewnić spokój, przyjazną atmosferę; w razie potrzeby stosuje się substytucyjne leczenie hormonalne.

Poronienie zaczynające się

Objawia się obfitymi krwawieniami i bolesnymi skurczami macicy. W badaniu ginekologicznym stwierdza się skracanie części pochwowej szyjki macicy i rozwieranie kanału. W tym przypadku należy zastosować leczenie zachowawcze, jeśli jednak krwawienia nie daje się opanować, jajo płodowe jest usuwane.

Poronienie w toku

Ta postać poronienia nieuchronnie prowadzi do utraty ciąży. Objawia się silnymi bólami w okolicy podbrzusza oraz obfitym krwawieniem. Konieczne jest wyłyżeczkowanie macicy w celu usunięcia pozostałych tkanek.

Poronienie zupełne

Występuje rzadko. Jajo płodowe na skutek skurczów macicy zostaje całkowicie wydalone. Nie jest potrzebne wówczas łyżeczkowanie macicy.

Poronienie niezupełne

Nastąpiło, jeśli jajo płodowe pozostało częściowo w macicy. Jama macicy wymaga wyłyżeczkowania.

Ciąża obumarła (poronienie zatrzymane)

Tak określamy poronienie, w którym obumarłe jajo płodowe jest zatrzymane w jamie macicy, nie zostało z niej wydalone. W badaniu USG lekarz nie może stwierdzić żadnych objawów życia dziecka, macica nie powiększa się. Obumarłą ciążę należy usunąć.

W przypadku pojawienia się jakichkolwiek niepokojących objawów kobieta powinna niezwłocznie powiadomić o tym swojego lekarza. Istnieje wówczas szansa na szybkie wdrożenie odpowiedniego leczenia mającego na celu utrzymanie ciąży.

Często zdarza się, że kobieta poroni nie wiedząc o tym, że jest w ciąży. Objawia się to później występującą miesiączką, bardziej obfitą niż zazwyczaj.

Należy pamiętać, że kobieta, która przebyła jedno poronienie ma podobne szanse do zajścia w ciążę jak kobieta, która nie poroniła nigdy. Jeśli jednak poronienia powtarzają się, powinny zostać wykonane specjalistyczne badania pozwalające na ustalenie przyczyny.

Autor: admin ©
Powrót

Komentarze

Veto
Ola78 (27-08-2012, 22:35)

Azymut181...Jak tak można???W tym wątku...Zupełny brak kultury.
P.S. "Naprotechnologia" to nic innego tylko "kalendarzyk małżeński" ubrany w nowoczesną nazwę.Większość par borykających się z problemami płodności od tej metody zaczyna i dopiero później szuka ratunku gdzie indziej.

Nie podejmowanie współżycia jeśli występuje zagrożenie poronienia nienarodzonego dziecka
azymut181 (12-08-2012, 3:48)

Wiedząc, że na skutek jakiejś choroby, jakichś czynników ryzyka można spowodować śmierć swojego dziecka, nie podejmuje się działań mogących spowodować jego śmierć... W przeciwnym razie jest chęć osiągnięcia celu - posiadania dziecka, ZA WSZELKĄ CENĘ - także za cenę spowodowania śmierci swojego dziecka. (Podobnie jeśli jakaś matka albo ojciec byliby śmiertelnie i zakaźnie chorzy i chcieliby się spotkać ze swoim dzieckiem, a wiedzieliby, że jest możliwość że mogą przez to spotkanie zarazić to dziecko - spowodować jego śmierć, to wtedy należy dla dobra dziecka zrezygnować z takiego spotkania).

Tutaj znajduje się lista Lekarzy stosujących naprotechnologię i instruktorów modelu Creighton http://pro-life.pl/?a=pages&id=172 i oni powinni w trackie leczenia móc wykazać, czy można podjąć współżycie bez narażania nienarodzonego dziecka na śmierć w wyniku poronienia.


Jeśli jakaś rodzina nie może mieć dzieci, to może adoptować dzieci. -Adoptując dziecko, nie spowoduje się śmierci swojego nie narodzonego dziecka. A jeśli ktoś uważa, że nie będzie mógł kochać adoptowanych dzieci, a jednocześnie mu nie przeszkadza to, że na skutek swojej choroby (czy jakichś czynników ryzyka, których nie może wyeliminować) może spowodować śmierć swego nienarodzonego dziecka, to jak widać nawet nie wszystkie swoje dzieci kocha...

Rodzice nie mogą podejmować działań, które mogą spowodować śmierć swojego dziecka i tłumaczyć się tym, że gdyby nie oni, to by w ogóle nigdy nie zaistniało i że zresztą przecież może uda się spowodować zaistnienie także innych dzieci, których akurat śmierci się nie spowoduje.

Jeśli zagraża człowiekowi śmierć, to stosując wiedzę medyczną - o to chodzi w medycynie: o ratowanie życia - możemy nie dopuścić do sytuacji, w której mogłoby zginąć poczęte dziecko. A jeśli w tym przypadku medycyna sobie nie radzi, to wtedy się nie podejmuje działań mogących spowodować śmierć swojego dziecka.

poronienie
MAJUTKA129 (16-07-2012, 22:10)

Bardzo ci współczuje,jestem w szoku ,że tracąc dziecko po raz trzeci lekarze nie potrafia ci pomoc, i mówią trzeba probowac dalej!!!!ja równiez nie znam odpowiedzi na twoje pytanie,ponieważ poroniłam jak narazie tylko raz i jestem w trakcie starania się o kolejne dziecko,i boję sie tylko tego że może mnie też cos tak przykrego spotkac co ciebie.życze powodzenia

Do PartycjaKoz
Ola78 (28-06-2012, 13:46)

Przede wszystkim bardzo Ci współczuję, ale równocześnie trzymam kciuki za pozytywny finał Waszej historii. Mimo, że moja droga była zgoła inna (jak pisałam wcześniej), to jednak miałabym pewną sugestię... Może warto zasięgnąć rady nie "zwykłego" ginekologa lecz specjalisty od zaburzeń płodności. Może w Waszym przypadku należy zlecić dodatkowe badania... W tej chwili w Polsce sporo jest świetnych klinik tego typu. Niestety - są to przychodnie prywatne więc trzeba się liczyć z kosztami :(
Powodzenia

poroniłam już 3 raz:( pomocy!
PatrycjaKoz (30-05-2012, 20:14)

Witajcie, błagam o pomoc!
Poroniłam już 3 raz:( nie wiem kompletnie co robić, jak z moim facetem gadać, z matką:( mój lekarz lekceważy mój strach i cierpienia,wciąż tylko powtarza, że to wpływ energii kosmicznej i trzeba próbować dalej:(( co ze mną jest nie tak? może coś źle robię? czytam w necie jakie badania powinnam zrobić, ale nie wiem jak się za to zabrać! może któraś z Was już to przeszła!
Proszę o pomoc!

Patrycja

smutne
Ola78 (27-05-2012, 13:19)

Witam,
Mnie też dotknęło to nieszczęście. Już w 5 tygodniu lekarz był zaniepokojony zbyt wolną akcją serduszka. W 9 tygodniu trafiłam na oddział...Następnego dnia byłam już w domu...Minął miesiąc a ja wciąż nie mogę się pogodzić z tym co się stało. Synka urodziłam po pięciu latach niepowodzeń dzięki metodzie in vitro. Kiedy zaszłam w "naturalną" ciążę sądziłam, że w końcu nasze kłopoty się skończyły. Jak widać-byłam w błędzie. Aż boję się myśleć co jeszcze w zanadrzu ma dla nas los. Zazdroszczę kobietom, które tak "po prostu" mogą się cieszyć macierzyństwem. Dla nas to droga usłana różami pełnymi kolców :(

ciąża obumarła
MAJUTKA129 (09-05-2012, 20:25)

Witam serdecznie! Ja również znalazłam się wsród kobiet które poroniły.
Stwierdzono u mnie zespół policystycznych jajników,staralismy się z mężem od trzech lat,było cięzko aż w końcu udało się,byłam najszczesliwsza kobieta na swiecie...pierwszy raz byłam na usg gdzies w 6 tygodniu ciąży na ekranie widziałam mocno bijace serduszko,to było cos pięknego...!pomyslałam sobie napewno bedzie wszystko ok.przez pare dni czułam sie dobrze zdrowo się odżywiałam,duzo odpoczywałam,starałam sie unikac stresu,ale niestety pojawił się ból brzucha taki jak przed okresem,a dzien pozniej pojawiły sie plamienia wraz z małymi skrzepami,natychmiast pojechałam do szpitala tam zrobiono mi usg i stwierdzono że serduszko nie bije:(ciąża zatrzymała się na trzecim miesiącu! to był najgorszy dzien w moim zyciu! zostawiono mnie w szpitalu podano leki na wywołanie martwej ciąży i po paru godzianch było po wszystkim!to było cos strasznego wiedząc ze juz nie ma upragnionego malenstwa.Teraz przez trzy miesiace nie moge zajsc w kolejną ciąże ale jak tylko minie ten czas chcemy się znów starac a malenstwo.Boje się tylko tego żeby kolejny raz nie poroniłam,ale muszę myslec pozytywnie,mam nadzieje ze uda mi sie znowu zajsc w ciąże i że tym razem bedzie wszstko ok.życze wam drogie panie aby w waszym zyciu pojawiło sie zdrowe i piekne malenstwo,tego zycze wam i sobie!powodzenia i głowy do góry!

poronienie zatrzymane
wikikapiadi (22-02-2012, 22:43)

ja niestety ruwniez znalazlam sie w tym gronie,moje dzieciatko umarlo w 9 tygodniu ciazy serduszko juz mu nie bilo.11 zrobilam sobie test ciazowy i wyszedl pozytywnie 13 poszlam do lekarza i tam na usg dowiedzialam sie ze mojemu malenstwu przestalo bic serduszko,lekarz dal mi skierowanie do szpitala na badania dodatkowe mialam nadzieje bardzo wielka nadzieje ,ze jednak moze to nie jest prawda ze moze ono zyje ale niestety bylo martwe,zostalam przyjeta na oddzial dali mi tabletki dopochwowe zeby wywolac poronienie, aby przygotowac mnie do zabiegu bo musialam miec lyzeczkowana macice.Gdy zaczelam krwawic pozegnalam sie z moim aniolkiem i przeprosilam go za wszystko za to ze musialo umzec a ja nawet niewiedzialam ze ono rozwija sie pod moim sercem.Bylam zalamana nierozumialam dlaczego tak sie stalo przeciesz juz rodzilam bez zadnych powiklan to byl dla mnie cios winilam siebie za to co sie stalo.Najgorsze jednak bylo to ze gdy lezalam na fotelu w lampie u sufitu widzialam wszystko jak wyjmuja 6cm malenstwo jak zawijaja w jakis kawalek czegos i wyzucaja do odpadow mwdycznych nie moge tego przezyc serce mnie boli cala sytuacja sni mi sie po nocach ciagle placze.Co z tego ze lekarze tlumaczyli mi ze to nie moja wina ze tak jest czasami ze obumieraja tylko te dzieci kture nie mialy by szans na przezycie,wiem ze lekarze nie chca zle ale serce matki kieruje sie innymi uczuciami.Gdy przygotowywali mnie do uspienia muwie szczeze nie chcialam sie juz nigdy obudzic.Teraz nawet unikam jakiego kolwiek zblizenia mojego meza niechce zeby mnie przytulal odsuwam sie od niego boje sie ze znowu moze sie zdazyc to samo.Wiem ze potrzebuje pomocy tylko ze niewiem gdzie jej szukac.

ciąża obumarła
Justinette (03-02-2012, 0:22)

Witam,
Ja też niestety znalazłam się wśród kobiet które straciły ciążę. Moja ciąża obumarła w około 6 tygodniu ciąży. To była moja pierwsza ciąża i strasznie się cieszyłam wraz z partnerem, że w końcu się udało. Niestety mój lekarz od początku podchodził sceptycznie do ciąży. Moja ciąża była wykryta bardzo wcześnie bo około 3 tygodnia, co tydzień chodziłam na wizyty do swojego lekarza i ani razu nie usłyszałam, że mam się z ciąży cieszyć. Na kolejnej wizycie lekarz powiedział, że dopóki nie ma zarodka to nie zleci żadnych badań i że dziwne że zarodek jeszcze się nie pojawił. Od początku byłam zestresowana, że zarodka nie ma a powinien być, poźniej jak się pojawił to lekarz zaczął mnie stresować, że póki serce nie zacznie bić to nie mam co się cieszyć. Zatem mój stres się pogłębiał...Aż w 6 tyg. ciąży zaczęłam nagle plamić na kolor brązowy, a później lekko krwawić. Byłam wtedy w pracy i nie miałam możliwości zwolnić się z niej. Do lekarza (NIESTETY INNEGO, BO MÓJ JUZ NIE PRZYJMOWAŁ O TEJ GODZINIE) zgłosiłam się po pracy. Doktor nie wiele mi pomógł bo nie miał usg i skierował mnie na takie badanie w dniu następnych. Nie mogłam czekać do następnego dnia...strasznie się stresowałam, lekarz kazał brać luteinę, więc kupiłam. Natychmiast tego samego wieczoru zgłosiłam się do szpitala. Tam wykonano mi usg oraz test hcg. Na usg wyszło, że zarodek jest raczej obumarły nie rozwija się, ponieważ powinno być już bijące serce a nie było, diagnozę potwierdził drugi lekarz. Następnego dnia rano nie wierząc w całą tą sytuację pojechałam na kolejne usg. Diagnoza się powtórzyła na 80%. Kolejno udałam się do szpitala. Zrobili ponownie test hcg i niestety poziom hcg spadał. Chcieli mnie zostawić na zabieg ale nie chciałam, powiedziałam że chcę jeszcze poczekać. Żyłam nadzieją, że może jednak ciąża się rozwinie, może jest opóźniona (wczesna). Tydzień później nadal lekko krwawiłam a organizm nie poronił samoistnie, znowu trafiłam do szpitala i ponownie usg. Niestety około 7 tyg. poddałam się zabiegowi. Teraz próbuję ponownie zajść w ciążę. Nie poddam się.

martwa ciaza
pati84_ (03-01-2012, 22:29)

Witam wszystkie dziewczyny.
od roku czasu z mezem staralismy sie o dziecko, w koncu zmienilam ginekologa kazal kupic testy owulacyjne, zrobil badania itp. Z badan wyszla jakas bakteria, ktora przyczyniła sie do tego ze nie moglam zajsc w ciaze, kupiłam testy owulacyjne i dzieki nim zaszlam w ciaze. Na kolejnej wizycie ( to był 6 grudzien mikolaj :) zobaczylam na USG bijace serduszko, wszystko bylo w jak najlepszym porządku nastepna wizyta 27 grudnia, to był najgorszy dzien w moim zyciu. Zaczął sie 10tc na USG wyszla martwa ciaza, maleństwo rozwijało sie do 7 tyg potem serduszko przestało bic :( 3 dni później mialam zabieg łyżeczkowania. Fizycznie znioslam do bardzo dobrze, gorzej psychicznie. tłumacze sobie ze moze tak mialo byc, ze lepiej teraz niz pozniej - wszystko jest lepsze od zadreczania sie. Mimo tego, ze to tak bardzo boli mam nadzieje ze nastepnym razem sie uda, że wszystko bedzie oki. Przecież nie można sie załamywac, głowa do gory. Teraz czekam na wyniki badan ze szpitala, lecze antybiotykiem ta bakterie i jak wszystko bedzie oki znow z mezem bedziemy sie starac, bo wierze ze kolejny raz sie uda. Tak wiec trzymam za wszystkich kciuki, nie poddawajcie sie o szczescie trzeba walczyc z calych sil, a marzenia sa po to zeby sie spelnialy. Pozdrawiam

Kalkulator dni plodnych
Oblicz termin porodu
Filmy z porodu

Sonda

 
Blogi

Najwyżej ocenione

_1

Średnia ocena: 5
Liczba głosów: 45

Maja

Średnia ocena: 5
Liczba głosów: 26

Stasio-i-zdziwko-D

Średnia ocena: 5
Liczba głosów: 22

Hejka

Średnia ocena: 5
Liczba głosów: 18

Juz-jestem!

Średnia ocena: 5
Liczba głosów: 16

Filipek

Średnia ocena: 5
Liczba głosów: 16

Kacperek

Średnia ocena: 5
Liczba głosów: 14

Oliver-i-Simon

Średnia ocena: 5
Liczba głosów: 12

Maja

Średnia ocena: 5
Liczba głosów: 12

Anielcia

Średnia ocena: 5
Liczba głosów: 11

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies. Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. Dowiedz się więcej tutaj ×