Mapa serwisu Dodaj do ulubionych

Jesteś tutaj:

Dzidziuś STYCZEŃ 2012

Autor Wiadomość

Becia_w

Wyślij wiadomość
Becia_w

Publikacji: 301
Dołączył: 5.1.2012
Skąd: Opole

Piątek 27 Styczeń 2012, 16:26

stosuję purelan, ale nie wiem czy to pomaga, bo na razie na początku nadal boli przeokrutnie. Potem faktycznie da się wytrzymać, ale do przyjemności to jeszcze daleko...
Dzisiaj młody wisiał na cycu -z małymi przerwami- od 6.30 do 13.30, w koncu doszlam do wniosku ze moze sie nie najada, Tomek kupil mleko zrobilismy a Marcin nas olal i nic nie zjadl. On chyba zrobil sobie dzisiaj ze mnie smoka :)

------------

Becia_w

Wyślij wiadomość
Becia_w

Publikacji: 301
Dołączył: 5.1.2012
Skąd: Opole

Piątek 27 Styczeń 2012, 16:29

a o 13.30 zostawilam meza z butla i pojechalam na sciagniecie szwow, mlody zasnal bez butli o 14.30 i spi do teraz :)

------------

anecz_kaa

Wyślij wiadomość
anecz_kaa

Publikacji: 2559
Dołączył: 29.5.2011
Skąd: Wrocław

Piątek 27 Styczeń 2012, 16:33

Becia szał;p

kurde Justyna...ja chce jak najszybciej teraz! bo wszystko się pokomplikowało i za mc muszę wrócić na zaj;/ a jak nie urodzę to 6...^^ na mgr...wiec ciekawie moze byc;p ja wykurzanie rozpoczynam :D bo kurczak... ciaza fajna jest, ale na poczatku;p

Becia wiesz, ja czekam niecierpliwie na opis:D

no i Adzioliny i MAnii bo ją wcieło...

------------
Najsłodszy uśmiech na świecie!

Świąteczna Julia :)


Krótka historia;p


bo pyszne piąstki mam!




Kacha

Wyślij wiadomość
Kacha

Publikacji: 499
Dołączył: 16.9.2011
Skąd: okol. Krakowa

Piątek 27 Styczeń 2012, 17:29

Aneczka to wykurzaj mała na całego:))

Becia ja z piersiami postępuje tak:
1. odpowiednie przystawienie małego, ajk ma buzie szeroko otwartą to mu cyca wtykam,
2. po karmieniu smaruje sutek swoim mlekiem, bo ma właściwości bakteriobójcze i uśmierzające ból,
3. wietrze codziennie ok pół godziny
4. Jak bolą bo maścią Bepanthen smaruje i pomaga

stosując te metody czasem mnie bolą po karmieniu ale nie miałam wększych problemów


Co do szczepionek, to chyba nie będziemy brać tych skojarzonych. Nie ze względu na koszty, ale w tych skojarzonych malutki organizm dostaje kilka szczepów na raz i organizm znacznie trudniej sobie z nimi poradzi niż ze szczepami po kolei, to dla niego olbrzymi wysiłek no i różnie moze organizm zareagować. a że więcej ukłuć to nic, jakoś mały to przetrwa.

Ewelina fajnie ze z raną lepiej. przykro mi z powodu śmierci wujka:((

------------






Kacha

Wyślij wiadomość
Kacha

Publikacji: 499
Dołączył: 16.9.2011
Skąd: okol. Krakowa

Piątek 27 Styczeń 2012, 17:34

Acha Becia, jak mały ci za długo na cycu siedzi, to niedobrze. dzieciaczki mają ten odruch ssania. Moj Mikołaj też mi na cycu wisiał i zaraz po karmieniu znów buźkę otwierał, ale okazało sie ze smoczek go zadowala, wiec jak co to wtykam smoka i przestaje płakać.Sprawdź moze ci to pomoze Kupki robi regularnie, sika dużo więc to jest wyznacznik, ze sie najada.
Może Marcin ma po prostu odruch ssania, w końcu to ssak:)))
nie przekarmcie małego bo będzie go brzuszek bolał i tylko problem.

------------






Becia_w

Wyślij wiadomość
Becia_w

Publikacji: 301
Dołączył: 5.1.2012
Skąd: Opole

Piątek 27 Styczeń 2012, 17:53

Kacha, stosuję wszystkie te metody (a z cyckami na wierzchu latam cały dzień)ale jeszcze boli. A młody to jest oszust, bo smoczka w butelce też ssał a nic nie wypił. Ale przynajmniej wiem że nie był głodny. A ja już myślałam że może teraz dla odmiany mam mało pokarmu. Zwariować można :)

A teraz trochę długi opis porodu i dni po nim:

Dzień przed terminem umówiłam się z ginem, że ok.16-tej przyjdę do szpitala na ktg. Badanie wyszło nie najciekawiej, przytargali drugi aparat i wyszło lepiej ale nie idealnie jak powiedziała dyżurująca lekarka. Zaproponowała całonocną obserwację na bloku porodowym i tym sposobem trafiłam do sali przedporodowej. Ktg wyszło już dobrze, ale po całej nocy krzyków byłam trochę zmęczona, a to był dopiero początek. Po rannej wizycie miałam trafić z powrotem na oddział patologii ciąży gdy o 6.15 odeszły mi wody i musiałam zostać. Rozwarcie miałam na 0,5cm, po czym lekarka „mechanicznie” jak to określiła, zrobiła 1cm. Od tej pory co 4h dostawałam antybiotyk. Skurczów nie było i o 16-tej podłączyli mnie pod oksytocynę. Pojawiły się ale nie bolało aż tak bardzo żeby nie dało się wytrzymać, tyle tylko że nic to nie dało bo były to skurcze oksytocynowe które nie rozwierały szyjki. Kazali iść spać (bardzo to było dowcipne, bo na bloku porodowym spać się raczej nie da) I tak dotrwałam do rana. O 6 rano znowu podłączyli oksy, ale już nie doczekali aż kroplówka się skończy tylko wcisnęli mnie poza planem na cc. Wydaje mi się, że to przez tętno Marcina, od rana było trochę niższe niż poprzedniego dnia, a zauważyłam też że raz się trafiło 98 a raz 228 a ze wracało tak do 115-117 to w pierwszej chwili wydawało mi się że to mi się przywidziało. I tak po 2 nocach i dniu spędzonych na bloku porodowym prawie bez snu i na biszkoptach, po 28h po odejściu wód doczekałam się cesarki. Byłam przeszczęśliwa. Cesarka super, ale nie wiedziałam że tak szarpią (bólu nie było ale wrażenie dziwne i mało przyjemne).Ale co tam, jak usłyszałam pierwszy krzyk młodego to musiałam uświadomić sobie że to nie czyjeś dziecko a moje  Marcin dostał 9 punktów ze względu na kolor skóry. Potem przynieśli młodego do przystawienia i tu zaczęły się kłopoty bo nie chciał ssać. Mam małe cycki, rana bolała, Marcin nie był zainteresowany, a tutaj każą jak najczęściej przystawiać żeby pokarm się pojawił. No nic, w piątek o 5 rano przynieśli młodego, okazało się że na 18 noworodków on rządził (czytajcie najbardziej krzyczał). Położne żeby mieć święty spokój podały mu mleko, nie mam nic przeciwko ale mogły mnie o tym poinformować. Poznałam po tym, że wylewało mu się kącikami. No i zaczęła się walka o laktację. Nadal nie radziłam sobie z przystawianiem, cały dzień chodziłam za położnymi prosząc o pomoc, każda po kolei tylko wyduszała moje cycki, jedna mówiła że jest siara, inna że nic nie ma, a konkretnej pomocy żadnej. Po tych całodziennych wyciskaniach bolało coraz bardziej, w końcu któraś pomogła mi w przystawieniu ale usłyszałam że młody nie ssie jak inne noworodki i zaczęła się jego stymulacja (naciskanie określonych punktów). Co z tego jak przy następnym przystawieniu znowu żadnej pomocy. Jak powiedziałam kolejnej że mam kłopoty to usłyszałam że kłopoty to są wtedy gdy teściowie się wtrącają i… sobie poszła. A u mnie coraz większy stres, bo bardzo mi zależało na karmieniu naturalnym. W sobotę już miałam wielkiego doła. W końcu usłyszałam że mleko jest ale mam utrudniony wypływ. Z raną było wszystko dobrze i lekarka chciała mnie wypisać już w niedzielę, ale ze względu na laktację zaproponowała żeby zostać bo sobie w domu nie poradzę. Na to ja że tu też żadnej pomocy nie mam i tym sposobem zostałam czarną owcą wśród położnych. Przynajmniej od tej pory pojawiały się na każde przystawienie… Tyle tylko że piersi były twarde jak kamień (nawał mleczny), pieczenie przeszło w palenie (nawet gdy ich nie dotykałam miałam wrażenie że płoną i zaraz eksplodują), a one zastosowały masaż + wyciskanie. Po czym każda po kolei macała, podrzucała i ściskała patrząc czy coś leci, po czym sobie szła. Rozumiem te zabiegi przed karmieniem, ale tak tylko? Przyszły np. we dwie i jedna do drugiej: chcesz to sobie zobacz. Nie miało znaczenia że ja się na to nie zgadzałam. Jedna pomacała, powyciskała, doradziła liście kapusty i…poszła. Tak było całą sobotę do północy. Cały dzień ryczałam bo miałam doła i ryczałam z bólu. W końcu w środku nocy –jak już wcześniej pisałam – dostałam oksytocynę w zastrzykach (poszerza kanaliki mleczne) i powoli wszystko ruszyło. Tylko że cycki były tak obolałe że ryczałam też przystawiając młodego. Chwilę też trwało zanim zniknęły problemy z jego ssaniem. No ale –pomijając ból – w końcu zaczęłam sobie radzić. Następne 2 dni położne były nowe i te były dla mnie miłe, usłyszałam że mogę przyjść z każdym pytaniem żebym nie miała złych wspomnień, a jedna mnie przeprosiła... Niestety, chyba został mi uraz do tego oddziału.

Ale co tam, Marcin wynagradza wszystko! Od 14.30 śpi do teraz, chyba zacznę go wybudzać zOpis porodu:
Dzień przed terminem umówiłam się z ginem, że ok.16-tej przyjdę do szpitala na ktg. Badanie wyszło nie najciekawiej, przytargali drugi aparat i wyszło lepiej ale nie idealnie jak powiedziała dyżurująca lekarka. Zaproponowała całonocną obserwację na bloku porodowym i tym sposobem trafiłam do sali przedporodowej. Ktg wyszło już dobrze, ale po całej nocy krzyków byłam trochę zmęczona, a to był dopiero początek. Po rannej wizycie miałam trafić z powrotem na oddział patologii ciąży gdy o 6.15 odeszły mi wody i musiałam zostać. Rozwarcie miałam na 0,5cm, po czym lekarka „mechanicznie” jak to określiła, zrobiła 1cm. Od tej pory co 4h dostawałam antybiotyk. Skurczów nie było i o 16-tej podłączyli mnie pod oksytocynę. Pojawiły się ale nie bolało aż tak bardzo żeby nie dało się wytrzymać, tyle tylko że nic to nie dało bo były to skurcze oksytocynowe które nie rozwierały szyjki. Kazali iść spać (bardzo to było dowcipne, bo na bloku porodowym spać się raczej nie da) I tak dotrwałam do rana. O 6 rano znowu podłączyli oksy, ale już nie doczekali aż kroplówka się skończy tylko wcisnęli mnie poza planem na cc. Wydaje mi się, że to przez tętno Marcina, od rana było trochę niższe niż poprzedniego dnia, a zauważyłam też że raz się trafiło 98 a raz 228 a ze wracało tak do 115-117 to w pierwszej chwili wydawało mi się że to mi się przywidziało. I tak po 2 nocach i dniu spędzonych na bloku porodowym prawie bez snu i na biszkoptach, po 28h po odejściu wód doczekałam się cesarki. Byłam przeszczęśliwa. Cesarka super, ale nie wiedziałam że tak szarpią (bólu nie było ale wrażenie dziwne i mało przyjemne).Ale co tam, jak usłyszałam pierwszy krzyk młodego to musiałam uświadomić sobie że to nie czyjeś dziecko a moje  Marcin dostał 9 punktów ze względu na kolor skóry. Potem przynieśli młodego do przystawienia i tu zaczęły się kłopoty bo nie chciał ssać. Mam małe cycki, rana bolała, Marcin nie był zainteresowany, a tutaj każą jak najczęściej przystawiać żeby pokarm się pojawił. No nic, w piątek o 5 rano przynieśli młodego, okazało się że na 18 noworodków on rządził (czytajcie najbardziej krzyczał). Położne żeby mieć święty spokój podały mu mleko, nie mam nic przeciwko ale mogły mnie o tym poinformować. Poznałam po tym, że wylewało mu się kącikami. No i zaczęła się walka o laktację. Nadal nie radziłam sobie z przystawianiem, cały dzień chodziłam za położnymi prosząc o pomoc, każda po kolei tylko wyduszała moje cycki, jedna mówiła że jest siara, inna że nic nie ma, a konkretnej pomocy żadnej. Po tych całodziennych wyciskaniach bolało coraz bardziej, w końcu któraś pomogła mi w przystawieniu ale usłyszałam że młody nie ssie jak inne noworodki i zaczęła się jego stymulacja (naciskanie określonych punktów). Co z tego jak przy następnym przystawieniu znowu żadnej pomocy. Jak powiedziałam kolejnej że mam kłopoty to usłyszałam że kłopoty to są wtedy gdy teściowie się wtrącają i… sobie poszła. A u mnie coraz większy stres, bo bardzo mi zależało na karmieniu naturalnym. W sobotę już miałam wielkiego doła. W końcu usłyszałam że mleko jest ale mam utrudniony wypływ. Z raną było wszystko dobrze i lekarka chciała mnie wypisać już w niedzielę, ale ze względu na laktację zaproponowała żeby zostać bo sobie w domu nie poradzę. Na to ja że tu też żadnej pomocy nie mam i tym sposobem zostałam czarną owcą wśród położnych. Przynajmniej od tej pory pojawiały się na każde przystawienie… Tyle tylko że piersi były twarde jak kamień (nawał mleczny), pieczenie przeszło w palenie (nawet gdy ich nie dotykałam miałam wrażenie że płoną i zaraz eksplodują), a one zastosowały masaż + wyciskanie. Po czym każda po kolei macała, podrzucała i ściskała patrząc czy coś leci, po czym sobie szła. Rozumiem te zabiegi przed karmieniem, ale tak tylko? Przyszły np. we dwie i jedna do drugiej: chcesz to sobie zobacz. Nie miało znaczenia że ja się na to nie zgadzałam. Jedna pomacała, powyciskała, doradziła liście kapusty i…poszła. Tak było całą sobotę do północy. Cały dzień ryczałam bo miałam doła i ryczałam z bólu. W końcu w środku nocy –jak już wcześniej pisałam – dostałam oksytocynę w zastrzykach (poszerza kanaliki mleczne) i powoli wszystko ruszyło. Tylko że cycki były tak obolałe że ryczałam też przystawiając młodego. Chwilę też trwało zanim zniknęły problemy z jego ssaniem. No ale –pomijając ból – w końcu zaczęłam sobie radzić. Następne 2 dni położne były nowe i te były dla mnie miłe, usłyszałam że mogę przyjść z każdym pytaniem żebym nie miała złych wspomnień, a jedna mnie przeprosiła... Niestety, chyba został mi uraz do tego oddziału.
Ale co tam, Marcin wynagradza wszystko!
Od 14.30 śpi do teraz, chyba zacznę go wybudzać żeby troszkę pospać w nocy :)

------------

Becia_w

Wyślij wiadomość
Becia_w

Publikacji: 301
Dołączył: 5.1.2012
Skąd: Opole

Piątek 27 Styczeń 2012, 17:56

Kurczę, miałam chyba napisać trochę przydługi opis porodu a nie długi :)

------------

Becia_w

Wyślij wiadomość
Becia_w

Publikacji: 301
Dołączył: 5.1.2012
Skąd: Opole

Piątek 27 Styczeń 2012, 17:58

teraz zauważyłam że poszło 2 razy i dlatego takie długie :)

------------

suzana

Wyślij wiadomość
suzana

Publikacji: 1689
Dołączył: 4.7.2011

Piątek 27 Styczeń 2012, 18:31

Becia, to miałas przejscia w szpitalu z laktacja. Współczuje połoznych, zamiast ułatwiac kobiecie te pierwsze doby po porodzie to one wpedzały cie w gorszy humor. ale najwazniejsze ze teraz juz masz mleczko :) a ból moze zaraz zniknie i bedzie sama przyjemnosc z karmienia Marcinka :)

------------
http://sebcio.aguagu.pl/


anecz_kaa

Wyślij wiadomość
anecz_kaa

Publikacji: 2559
Dołączył: 29.5.2011
Skąd: Wrocław

Piątek 27 Styczeń 2012, 19:21

Becia dzieki!!!! ale polozne...no. wez znajdz strony jak dziewczyny rozkminialy imie xd a jak on teras tak spi....wybudz go zeby w nocy spał...

ja sie na karmieniu nie znam;p ale podobno tak jak Kacha radzi-mlekiem wlasnym.

------------
Najsłodszy uśmiech na świecie!

Świąteczna Julia :)


Krótka historia;p


bo pyszne piąstki mam!




Kalkulator dni plodnych
Oblicz termin porodu
Filmy z porodu

Sonda

 
Blogi

Najwyżej ocenione

_1

Średnia ocena: 5
Liczba głosów: 44

Maja

Średnia ocena: 5
Liczba głosów: 21

Hejka

Średnia ocena: 5
Liczba głosów: 18

Stasio-i-zdziwko-D

Średnia ocena: 5
Liczba głosów: 17

Filipek

Średnia ocena: 5
Liczba głosów: 15

Juz-jestem!

Średnia ocena: 5
Liczba głosów: 14

Oliver-i-Simon

Średnia ocena: 5
Liczba głosów: 12

Kacperek

Średnia ocena: 5
Liczba głosów: 12

Anielcia

Średnia ocena: 5
Liczba głosów: 10

Maja

Średnia ocena: 5
Liczba głosów: 9

msweb